pies ciagne na smyczy

Aby odpowiedzieć na pytanie „Jak nauczyć psa chodzenia na luźnej smyczy?” musimy sobie najpierw zadać pytanie „Dlaczego mój pies ciągnie?”. Odpowiedzi mogą być różne i bardzo często wcale nie są takie oczywiste, jakby nam się wydawało…

Do najczęstszych odpowiedzi można zaliczyć:

  • Częste, ale bardzo krótkie spacery, podczas których psiak nie ma szans zaspokoić swoich potrzeb związanych z eksploracją terenu oraz po prostu się zmęczyć, dlatego na dworze spala swój nadmiar energii całą ją wkładając w ciągnięcie właściciela :)
  • Nadmierna ekscytacja bodźcami i problem z kontrolowaniem emocji – wszystko dla psa jest kuszące, każda gałązka wydaje mu się najcenniejsza, otoczenie staje się o wiele bardziej atrakcyjne niż właściciel, dlatego po wyjściu na spacer przestaje na niego zwracać uwagę i prze przed siebie.
  • Stres związany ze spacerem – jeśli zaniedbaliśmy socjalizację naszego psiaka lub nie mieliśmy okazji oswajać go z różnymi bodźcami w wieku szczenięcym, to może ciągnąć on z powodu stresu, jaki powodują w nim nowe dźwięki, zapachy i zwierzęta.
  • Nie nauczyliśmy go chodzić przy nodze – ta odpowiedź jest banalna, ale jakże prawdziwa – nawet, jeśli nasz pies jest wzorowo zsocjalizowany, ma długie spacery, na których spala swoją energię, to i tak może ciągnąć – ponieważ pies potrafi to, czego nauczy go właściciel. Jeśli przez jakiś okres czasu nie zwracaliśmy uwagi na ciągnięcie szczeniaka, bo był słodki i malutki, ale teraz szczeniak waży 40 kg i oczekujemy, że sam z siebie „wyrośnie” z ciągnięcia, to muszę Państwa rozczarować. Nie ma czegoś takiego jak „wyrastanie” z niepożądanych zachowań, są oczywiście zachowania warunkowane wiekiem jak np. podgryzanie szczeniaków spowodowane wymianą zębów, ale i wtedy powinniśmy pamiętać o dobrych nawykach i podsuwaniu maluchowi gryzaka zamiast buta. Tak samo jest z chodzeniem przy nodze – jest ono z punktu widzenia psa nielogiczne – dlaczego sam z siebie miałby iść koło Pana, skoro przed nim tyle ciekawych rzeczy? Rola właściciela / szkoleniowca polega właśnie na tym, aby go przekonać do zmiany nawyków i by czerpał przyjemność również z utrzymywania pozycji przy opiekunie.

Nauka chodzenia przy nodze.

Metod na naukę chodzenia przy nodze jest bez liku. Po wpisaniu hasła w internet zasypała mnie ilość porad i wątków na forach na ten temat. Metod również jest kilka, co jedna to budząca większy mój strach – „Drzewko”, „Karniaki”, „Kółka” itd., wszystkie w zasadzie bazujące na uciążliwym staniu lub cofaniu się, na które (powiedzmy  sobie szczerze) podczas porannego spaceru nie każdy ma czas, a które większość psów po prostu frustrują.

Spójrzmy na to okiem psa – „Wychodzimy na spacer, szybko, szybko, zapachy, dźwięki, muszę tam iść – nagle mój Pan stoi. Za chwilę ruszamy, znowu stoi. Patrzę, nic nie mówi, nie wiem o co chodzi, zaczynam się denerwować. Idziemy, stoi. Jestem niespokojny, coś złego się dzieje.” – tak w skrócie można by opisać internetowe metody vs odczucia psów.

Są oczywiście psiaki, na które te metody działają, ale nigdy nie na dłuższą metę, ponieważ uczą one psa, że jak ciągnie, to chwilę postoi za karę, ale nie rozwiązują samego podłoża problemu ciągnięcia na smyczy i nie uczą psa, jak powinien chodzić poprawnie.

Ostatnio również modne zrobiły się obroże uzdowe oraz szelki typu „easy-walk”. Nie można się nie zgodzić, że działają i psiaki rzeczywiście w nich nie ciągną. Warto podkreślić, tylko i wyłącznie w nich, ponieważ przy szarpaniu następuje mechaniczny obrót zwierzaka w bok i jako tymczasowy środek zaradczy, kiedy jesteśmy przed szkoleniem, a pies waży swoje – oczywiście, jak najbardziej są godne polecenia. Jednak trzeba pamiętać o tym, że to nie jest metoda szkoleniowa, a bez szelek z przeniesionym do przodu zapięciem pies wróci do starych nawyków.

Podsumowując ten artykuł – wiemy już, jak NIE należy szkolić psa. W takim razie – jak powinniśmy? Przede wszystkim, powinniśmy wprowadzić metody pozytywne, aby psiak miał przyjemność z samego procesu szkolenia i uczył się szybko i chętnie. Odcinki tras na początku nie powinny być długie, ponieważ nawet najbardziej chętny do nauki psiak nie wytrzyma w skupieniu 200 m na początku szkolenia. Właściciel sam powinien wyczuć, jaki dystans nie sprawia psu problemu i od takiego zacząć, na pewno nie możemy ciągnąć psa na siłę, bo pies sąsiadki to i 2 kilometry robi, więc mój nie może być gorszy. Nie. Każdy pies jest inny, każdy ma inny charakter i właśnie od zrozumienia potrzeb i słabych stron naszego podopiecznego powinniśmy zacząć, aby uniknąć błędów na starcie. A kiedy już zaczniemy – chwalmy psiaka i doceniajmy jego pracę, którą włoży w skupianie się na swoim Panu, ponieważ taka współpraca i więź, jaka się tworzy podczas wspólnych ćwiczeń, są bezcenne.

Perra
About The Author

There are no comments yet, but you can be the first



Leave a Reply