14 sie 2013

Pani Beata, Karolina, Kuba i Leon

By There are no tags 0 comments

Wakacje zapowiadały się bardzo nieciekawie: kostka w gipsie, podrapane nogi, ręce w siniakach i coraz rzadsze odwiedziny znajomych, którzy mieli dość uślinionych ubrań i potarganych rajstop. Wszystkiemu winny Leon – dziesięciomiesięczny Golden, który przez właścicieli nieświadomie został mianowany królem stada. To on decydował o tym, co dzieje się w domu, komu wolno wejść, kiedy dostaje jedzenie, kiedy się bawimy- a przecież najlepsza zabawa to szczypanie domowników- tak fajnie wtedy piszczą i uciekają! Bezwarunkowo zakochana w nim pani pozwalała mu na to szarpiąc się z nim na spacerach, dzieląc się jedzeniem przy stole czy- o zgrozo!- pozwalając mu spać w swoim łóżku. Kiedy prawie czterdziestokilogramowy „maluszek” zaczął pokazywać zęby, trzeba było wezwać pomoc. Tak zaczęła się nasza przygoda z CSP Perra. Ponieważ Leon bardzo źle znosi jazdę samochodem, byliśmy zmuszeni zdecydować się na szkolenie indywidualne. W trakcie pierwszego spotkania z Pawłem słuchaliśmy z niedowierzaniem o planowanych efektach: chodzenie przy nodze na luźnej smyczy, czekanie w drzwiach, grzeczne schodzenie ze schodów, przychodzenie i zostawanie na komendę, poza tym „siad”, „waruj”… Tak, jasne. A może frytki do tego?
Dziś Leon jest zupełnie ułożonym i szczęśliwym psem, a jego właściciele wreszcie wiedzą, jak naprawdę okazać mu swoją sympatię. Codzienne spacery to wielka przyjemność i powód do dumy. Zwłaszcza wtedy, gdy obcy ludzie podziwiają zachowanie naszego „maluszka”. Leon stał się prawdziwym przyjacielem rodziny i za odkrycie tej przyjaźni, bardzo serdecznie dziękujemy. Pokazałeś nam Pawle, jak wiele radości może dać posiadanie psa. Swoim profesjonalizmem wytrenowałeś zarówno Leona jak i jego właścicieli. Choć ciężko nam powiedzieć, kto okazał się większym wyzwaniem…

Perra
About The Author

There are no comments yet, but you can be the first



Leave a Reply